Hej!

Dawno nas tutaj nie było.. Chyba ok pół roku. Bardzo wiele się działo. Źle się działo. We wrześniu 2018 z Laurce zatrzymały się jelita. Były niedrożne i poskręcane przez zrosty po operacjach. Na skutek tego Laurka musiała przejść natychmiastową operację. Pędziłyśmy karetką najpierw do Konina, a z Konina do Warszawy. To był weekend. Piątek ok 1 w nocy. Powrócił strach i powrócił koszmar. Nawet nie chciałam o tym pisać.  Laurka została wypisana do domu. Miała żyć dwa dni. Jednak jelitka podjęły pracę. Były słabe, ale pracowały. Laurka bardzo mało jadła, żeby nie obciążać jelit. Ledwie się otrząsnęliśmy i w styczniu 2019 znów trafiamy do szpitala z ciężkimi objawami sepsy. Tym razem zostajemy w Koninie. Lekarz, który nas przyjmuje pyta czy w razie czego reanimować, i że nie wiadomo czy Laurka przeżyje noc. Przeżyła, nawet zaczęła więcej jeść. To była urosepsa. Ciężkie zapalenie nerek spowodowane zapaleniem i uszkodzeniem pęcherza. Mieliśmy szczęście, że trafiliśmy na wspaniałych ludzi, cudownych lekarzy i wspaniałe pielęgniarki. Wszyscy o wielkich sercach. Okazali nam bardzo dużo ciepła i troski. W szpitalu w Koninie spędziłyśmy miesiąc i dwa dni na diagnostyce w Poznaniu. W polowie lutego byłyśmy już w domu. Niestety po 3 tygodniach po raz koleny trafiłyśmy do szpitala. Znow pęcherz… Znów CRP wysokie. Tym razem na szczęście bez sepsy. Po dwóch tygodniach wyszłyśmy do domu. Jesteśmy już ok 10 dni i boimy się co będzie dalej. Trzymajcie kciuki!

2 myśli nt. „

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *