O tym, owym i o tamtym

Mama wreszcie ma wychodne. Właściwie to już trzecie ale pierwszy raz aż na godzinę Euforia! 😀  Moja pierwsza randka ze światem zewnętrznym odbyła się na cmentarzu. Było cudownie.(Tak, tak na cmentarzu też może być cudownie pod warunkiem, że tam nie leżysz i nie posiadasz świeżych ran związanych z odejściem kogoś bliskiego)Jeśli nie wychodzisz wcale z domu to prawie wszędzie może być cudownie. Nie wiedziałam, że świeże powietrze działa tak oczyszczająco. Rzeczywiście coś w tym jest. Da się zauważyć dobry wpływ świeżego powietrza po pół roku siedzenia szpital- pokój , pokój-szpital a potem dom, dom, dom… Nie licząc letniego”urlopu” kiedy byłam chora. Szkoda, że to moje wyjście tak krótko trwało. Godzina-czas odczuwalny 3 minuty. ;/
A pamiętam Warszawę, kiedy tak nam się dłużyło… Nasz dom miał zamienić się w szpital, wszystko miało błyszczeć, być wręcz sterylne. Pełna dezynfekcja, zero gości. „Sterylizacja pwierzchni” co wieczór… Podobno się da. Tak tak, ale dlaczego widelec leży pod kocem, cewniki latają po pokoju niczym babie lato w jesienne popołudnie, żeby potem czekać cierpliwie aż ktoś łaskaw będzie je pozbierać. Nie jesteśmy sterylni i nie chcemy być. Chcemy mieć normalny, śmierdzący zasranymi pampersami dom! Ot co! 😀

 

A tymczasem mama wzięła się za szycie i powstały nowe poduchy kołderki poszewki poduszeczki serduszka wałeczki i tym podobne dyrdymały. O tak! Mam już więcej czasu na pierdołły.
Laura robi postępy- czasem podnosi główkę, gdy jest na brzuszku. Kocha oglądać bajki godnie siedząc w królewskim fotelu swojego starszego brata, co nie jest takie łatwe biorąc pod uwagę chęć starszego na użyczenie swojego mebla. DSC_0146

Ale nie byłoby zazdrości bez miłości 😉IMAG1365

Share This:

Za mała

Nasza księżniczka na respiratorze Benetti wytrzymała tylko kilkanaście minut. Na kolejnym-Breas  24 godziny. Jszcze musi podrosnąć więc nasz doktor prowadzący tuczy ją spacjalną mieszanką. Co z tego, że udało się przybrać do 5,6 kg skoro i tak nie urosła ile trzeba a po prostu jest grubaskiem. I tyle z tego tuczenia. Kochana pani pielęgniarka wytargowała dla nas zmniejszone porcje mleczka. Uff…  Czekamy dalej. Laurka robi kolejne postępy ruchowe. Kiedy próbowałam jej włożyć smoczek do buziuni z wściekłości zrobiła zamach rączką i prawie udało jej się dotknąć mojej dłoni. To kolejny duży krok ku sprawności, a wszystko dzięki rehabilitacji oczywiście 😉

Ten respirator przypomina trochę odkurzacz ale najważniejsze, żeby dobrze wentylował nasze Słoneczko.

IMAG0831 IMAG0776IMAG0804

Share This: