Co można kupić za jeden procent? Fakty i mity o 1% podatku.

Wiele osób pyta mnie o co chodzi z tym jednym procentem. Najczęstszym pytaniem, które się pojawiało już w MAJU i CZERWCU to” Na co przeznaczyliście pieniądze z 1% ?”  Postaram się rozwiać wątpliwości.
Może od początku. Kiedy skończą się rozliczenia podatkowe, pieniądze trafiają na konto fundacji (Organizacji Pożytku Publicznego), a stamtąd na subkonto podopiecznego. Co to jest subkonto? Najprościej mówiąc: konto fundacji to -MATKA subkonto – DZIECKO. Każdy podopieczny ma swoje subkonto. Dlatego kiedy w swoich pitach podajecie KRS fundacji i numer należący do danego podopiecznego( w naszym przypadku 333) możecie być pewni, że to ta właśnie pociecha dostanie pieniążki na swoje subkonto.

MIT– jeśli oddam 1% to tracę pieniądze
FAKT– 1% z Twojego podatku są to pieniądze, które miały trafić do budżetu państwa. Jeśli nie podarujesz nikomu tego 1%, wtedy cały twój podatek trafia właśnie do państwa. Jeśli postanowisz wybrać kogoś, kogo chcesz wesprzeć, wtedy do państwa trafia Twój podatek pomniejszony o ten 1 % który znajdzie się na czyimś subkoncie. Więc wskazanie OPP, któremu chcemy przekazać część swojego podatku sprawia, że pieniądze te nie trafiają do budżetu państwa, ale na konto wybranej organizacji. (masło maślane 😛 )

MIT– z pieniędzy można korzystać od razu po rozliczeniach podatkowych.

FAKT– na subkontach można spodziewać się pieniędzy w październiku lub listopadzie.

 

MIT– pieniądze są wypłacane rodzicom bezpośrednio na konto

FAKT-pieniądze pozostają na subkoncie do czasu zakupienia sprzętu, leków czy akcesoriów typowych dla chorego podopiecznego

 

MIT– rodzice mogą wypłacać pieniądze jak i kiedy chcą

FAKT-zanim skorzystam z pieniędzy zgromadzonych na subkoncie muszę przedstawić fakturę. Czyli kupuję za swoje i daję za daną rzecz fakturkę. Wtedy fundacja wypłaca równowartość zakupionych sprzętów. Mogę też poprosić od sprzedawcy tzw. fakturę pro-forma i na podstawie takiej faktury fundacja wypłaci mi pieniądze z subkonta na zakup danej rzeczy. Wypełniam więc jeszcze odpowiedni formularz i lecę na pocztę,żeby wysłać wszystko do fundacji. Czekam na przelew, dokonuję zakupu po czym przedstawiam fundacji prawidłową fakturę za ten sprzęt. I już 😉

 

MIT– rodzice mogą kupić co tylko chcą, nawet rzeczy dla siebie

FAKT-fundacja akceptuje faktury ściśle związane z potrzebami podopiecznego. W naszym przypadku są to akcesoria medyczne, leki(oczywiście nie mogą to być leki przeznaczone dla dorosłych), sprzęty, rehabilitacja,  itp.

 

MIT-rodzice mogą wypłacać tyle ile chcą

FAKT – możemy ubiegać się o zwrot pieniędzy na takie kwoty na jakie mamy faktury. O ile mamy tyle zgromadzonych środków na subkoncie. U nas akurat wiele fakturek leży i czeka.

 

Myślę, że 1% to świetne rozwiązanie i genialny pomysł, a ścisła weryfikacja fundacji daje gwarancję, że rzeczywiście właśnie to dziecko, ten podopieczny skorzysta ze zgromadzonych środków a nie mama, brat, babcia czy pies.

Zatem na to pierwsze i najczęstsze pytanie nie mogę odpowiedzieć, bo dopiero w listopadzie spodziewamy się środków na naszym subkoncie. Ale bądźcie pewni, że każdym zakupionym sprzętem się pochwalimy, tak jak do tej pory. 😉

 

 

Do napisania tego posta zainspirowały mnie również osoby „krzyczące” to tu, to tam, o tym jak bardzo się teraz nam powodzi, o tym że „wygraliśmy w totolotka”. Uwierz człowieku. Nie chcesz takiej wygranej.

 

Kliknij i polub Laurkę na Facebooku

Laurkowy Facebook

Prezentów moc !

W ostatnim czasie Laurka nazbierała mnóstwo prezentów. Część pieniędzy ze zbiórek została przeznaczona na deskę równoważną do rehabilitacji, baterię do respiratora, która wytrzymuje około 12 godzin (a nie godzinę jak ta stara). Dzięki nowej baterii Laurka będzie mogła czuć się bezpiecznie poza domem. Kolejny prezent Kizia dostała od swojego kochanego dziadziusia. To podwieszenia  do rehabilitacji nóżek. Wspaniały prezent prosto z serca bo zrobiony własnoręcznie.  Asystor kaszlu też już u nas jest. Pomaga Laurze prawie codziennie oczyszczać płucka. Oczywiście najnowszy i jeden z najbardziej wyczekiwanych prezentów to wózek Kimba Neo. To dziecięcy wózek inwalidzki, który został zaprojektowany tak, żeby wyglądem przypominał zwykły wózek dla zdrowego dziecka. Wózek nie tylko posiada półkę pod respirator, ssak i pulsoksymetr, ale również „rośnie” razem z dzieckiem siedzisko można wydłużyć i rozszerzyć według potrzeb. Wózek ten spełnia funkcje rehabilitacyjne- prostuje kręgosłup dziecka w zależności od skrzywienia. Można go też ustawić w pozycji leżącej (Laura jest dzieckiem leżącym) ale również w pozycji drenażowej jeśli chcemy ułatwić pozbycie się nadamiaru wydzieliny z płuc. Mogłabym jeszcze wymieniać wiele zalet i opowiadać o jego funkcjach ale nie będę się rozpisywać.  Wózek Laurce zafundował  niesamowity człowiek i jego wspaniała rodzina. Dzięki Wam znów wierzymy w ludzi.

Kiziunia nie jest już przykuta do łóżka. Jeździ w wózeczku po całym mieszkaniu, buja się w bujaczku a w wolnych chwilach ogląda bajki na tablecie od babci 🙂

 

Koszt wszystkich prezentów wynosi ok 50 tys. złotych

DSC_0112Tak ćwiczę na desce równoważnej 😉

 

IMAG1690[1]Asystor Kaszlu (najlepiej kupić od firmy Respirea 😉 )

IMAG1697[1]Tak ćwiczę moje nóżki 🙂

 

IMAG1758[1]Tak oglądam bajeczki 😉

IMAG1791[1]Tak wygląda Królewna w swoim wózeczku. Przed nami liczne wycieczki 🙂

DSC_0095