Laura w V!go

Nasza dwudniowa wyprawa do Łodzi, zakończyła się sukcesem. Laurka była na konsultacji u Protetyków- Ortotyków, którzy ją mierzyli, badali i robili odlewy gipsowe. Specjaliści ustalili, że Laurce nie przyda się gorset a kamizelka, dzięki której Misia może siedzieć prawie samodzielnie i będzie mogla robić rożne cuda podczas rehabilitacji nie krzywiąc sobie jednocześnie kręgosłupa. Laurka będzie miała również ortezy na rączki i nóżki. Nie pytajcie lepiej o koszt tych butów, bo są dużo droższe od jakiejś Prady czy innych tego typu wymysłów  😆 Ale czego się nie robi dla małej Królewny… A tak na poważnie, to te buciki pomogą zmniejszyć u Laury przykurcze ścięgien Achillesa i będą dbały o poprawne ustawienie stopy, co jest też niezbędne do prawidłowej postawy w pionizatorze, który już niebawem będzie służył Laurze.

Laurka dzielnie zniosła podróż, dużo spała.

 

Ta kamizelka jest niesamowita. Trzyma Laurkę przy siedzeniu. Od razu widać różnicę. Kiedy pan zaczął odpinać kamizelkę Laurka od razu przestała trzymać pozycję i poleciała w bok. Nie możemy się doczekać tego cuda w domu.

Share This:

Nowy respirator

Dawno nas tutaj nie było, ale trochę się działo. Cały słoneczny sierpień Laurka przymusowo przesiedziała w domu. Na komórki macierzyste nie pojechaliśmy, na żadną konsultację, ani rehabilitację, ani nawet na spacer. Sierpień więzienny rzec można. Wszystko przez zepsuty respirator, który fakt, działał bez zarzutu, ale też bez baterii. Mogliśmy z niego korzystać tylko i wyłącznie na kablu podłączonym do gniazdka. Na szczęście ten czas już minął, bo Laurka kilka dni temu otrzymała nowy, sprawny respirator, i już wczoraj dumnie go testowała. Liczymy, że wrzesień będzie pogodny. I październik też… I listopad! Musimy nadrobić wszystko. Będzie dużo wyjazdów, dużo wycieczek, dużo wizyt lekarskich, konsultacji, rehabilitacji i odwiedzin. Zamówiłyśmy już torbę do naszego nowego cacka i będziemy niezależne. Możemy jeździć we dwie. Bez pomocy osób trzecich. A chłopaki będą pilnować włości 😉 Już za tydzień Warszawa. Dziewczyny jadą do CZD, do poradni onkologicznej, sprawdzić czy potwór już zginął, czy może jednak nie. Mamy ogromną nadzieję, że to straszne raczysko odpuściło, ale jednocześnie bardzo, bardzo mocno się boimy. W nagrodę za te stresy zostajemy kilka dni w stolicy, żeby ochłonąć i się odprężyć. Po powrocie czekają nas badania i kolejne wyjazdy. Konin, Kalisz, Ciechocinek. Może wreszcie Lublin… No i oczywiście odwiedziny u respiratorowych przyjaciół. Planujemy też duże Laurkowe zakupy: gorset, ortezy, łuski, pionizator, piłki rehabilitacyjne (starą skradziono nam z balkonu pewnej nocy. Wiem… żałosne), oświetlacz naczyniowy, kapnograf, być może c-eye (pomoc w komunikacji)i klika innych 😉 Marzyliśmy też o turnusie rehabilitacyjnym, ale chyba jednak Laurcia jest JESZCZE za słaba. Nie tracimy nadziei i wiemy, że już niebawem się wzmocni. Oby wszystko wypaliło.

Trzymajcie kciuki! 

 

Nasz nowy sprzęt posiada takie tryby wentylacji, dzięki którym Laurka będzie mogła łatwiej nauczyć się samodzielnego oddychania 🙂

Testing nowego respiratorka w terenie 🙂 To dopiero początek.

Pozdrawiamy, ściskamy, całujemy :*

Share This: