Pionizator

Laurka kupuje pionizator, który spełni ważną rolę w jej rozwoju. To kolejny krok Laury ku lepszemu. Możliwość utrzymania pozycji stojącej jest podstawowym doświadczeniem dla dzieci niezwykle ważnym zarówno dla ich fizycznego, jak i społecznego rozwoju. Tylko poprzez utrzymanie pozycji stojącej przez odpowiedni czas, biodra dziecka mogą rozwijać się prawidłowo. Opóźnienie rozwoju może więc spowodować nieodwracalne szkody. Rozwój społeczny dziecka ma inny aspekt: dzieci stojące mogą wchodzić w interakcje z rówieśnikami na poziomie wzroku.

Dzieci, które nie są w stanie przyjąć pozycji stojącej o własnych siłach, wymagają szybkiej pomocy w postaci wyrobów medycznych np pionizatora.

Pionowa pozycja ciała wspiera naturalne ruchy perystaltyczne jelit, przyczyniając się do poprawienia jakości procesu trawienia. Dziecko o ograniczonej ilości ruchu może nabawić się przykrych wzdęć i zaparć, ponieważ to właśnie aktywność fizyczna pobudza ruchy robaczkowe w jelitach i przyspiesza trawienie pokarmów. Pionizator zapobiega u chorych takim dolegliwościom i sprawia, że dziecko nie ma problemów gastrycznych. Mam ogromną nadzieję, że dzięki temu Laurka zacznie z powrotem samodzielnie się wypróżniać.

Dzięki pionizatorowi Laura będzie miała większe możliwości ruchowe, a co za tym idzie więcej rehabilitacji w pozycji pionowej. Księżniczka jest już po pierwszej przymiarce i bardzo jej się podobało. Zresztą sami zobaczcie

 

 

Nowy respirator

Dawno nas tutaj nie było, ale trochę się działo. Cały słoneczny sierpień Laurka przymusowo przesiedziała w domu. Na komórki macierzyste nie pojechaliśmy, na żadną konsultację, ani rehabilitację, ani nawet na spacer. Sierpień więzienny rzec można. Wszystko przez zepsuty respirator, który fakt, działał bez zarzutu, ale też bez baterii. Mogliśmy z niego korzystać tylko i wyłącznie na kablu podłączonym do gniazdka. Na szczęście ten czas już minął, bo Laurka kilka dni temu otrzymała nowy, sprawny respirator, i już wczoraj dumnie go testowała. Liczymy, że wrzesień będzie pogodny. I październik też… I listopad! Musimy nadrobić wszystko. Będzie dużo wyjazdów, dużo wycieczek, dużo wizyt lekarskich, konsultacji, rehabilitacji i odwiedzin. Zamówiłyśmy już torbę do naszego nowego cacka i będziemy niezależne. Możemy jeździć we dwie. Bez pomocy osób trzecich. A chłopaki będą pilnować włości 😉 Już za tydzień Warszawa. Dziewczyny jadą do CZD, do poradni onkologicznej, sprawdzić czy potwór już zginął, czy może jednak nie. Mamy ogromną nadzieję, że to straszne raczysko odpuściło, ale jednocześnie bardzo, bardzo mocno się boimy. W nagrodę za te stresy zostajemy kilka dni w stolicy, żeby ochłonąć i się odprężyć. Po powrocie czekają nas badania i kolejne wyjazdy. Konin, Kalisz, Ciechocinek. Może wreszcie Lublin… No i oczywiście odwiedziny u respiratorowych przyjaciół. Planujemy też duże Laurkowe zakupy: gorset, ortezy, łuski, pionizator, piłki rehabilitacyjne (starą skradziono nam z balkonu pewnej nocy. Wiem… żałosne), oświetlacz naczyniowy, kapnograf, być może c-eye (pomoc w komunikacji)i klika innych 😉 Marzyliśmy też o turnusie rehabilitacyjnym, ale chyba jednak Laurcia jest JESZCZE za słaba. Nie tracimy nadziei i wiemy, że już niebawem się wzmocni. Oby wszystko wypaliło.

Trzymajcie kciuki! 

 

Nasz nowy sprzęt posiada takie tryby wentylacji, dzięki którym Laurka będzie mogła łatwiej nauczyć się samodzielnego oddychania 🙂

Testing nowego respiratorka w terenie 🙂 To dopiero początek.

Pozdrawiamy, ściskamy, całujemy :*